piątek, 19 września 2014

Historia pewnej znajomości



Dawno dawno temu, za górami, za lasami....



Dwie kobietki się spotkały

Rodowita Warszawianka i ta przyjezdna z kompleksami małego miasteczka

Dwie różne ale zarazem bliskie sobie okazało się....

Wspólna praca, wspólne zainteresowania, wspólny język…

Dwa wesela, dwa małżeństwa, dwa światy

Dwie słodziuchne córeczki…

Jak bardzo różne od siebie….

Wspólne wyjścia, wyjazdy, wakacje, imieniny, urodziny....

i różne inne takie mniej lub bardziej ważne okazje do wspólnych spotkań…

I choć różnie bywa, jak to w życiu,

Raz jest słońce a raz deszcz…


Nic to...

Przeciwności losu zwalczamy, by iść dalej tam -

gdzie to światełko w tunelu drogę nam wskazuje….



Cztery koleżaneczki....

Cztery rówieśniczki....

Cztery jakże inne charakterki

Każda z nich jedyna w swoim rodzaju
Niepowtarzalny egzemplarz ...

Od noworodka poznają razem świat …..

Te starsze może nie mają już tylu wspólnych zainteresowań

I smutne to, że wspólny język gdzieś im się po drodze zatraca….

cóż....

Z czasem każdy idzie w swoją stronę

Wybiera inną drogę….

Młodsze to teraz etap wspólnych zabaw, fascynacji świat

I może też kiedyś stracą wspólny kontakt….

To jednak miło na serduchu się robi kiedy....

Widzę je...
teraz..... maszerujące w parach.....

Takie roześmiane,  rozgadane, rozbrykane....

I wiem, że zawsze będą sobie bliskie...

tak długo...
jak długo będą sobie bliscy ich rodzice…..



 














































 












 













Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza